Właśnie przeglądasz archiwum następujących tagów: 'Web 2.0' category.
Derrick de Kerckhove to badacz, który bazując na pracach kanadyjskiego proroka mediów, rozszerzył i pogłębił szereg jego przewidywań, a także rozwinął własne oryginalne i prowokujące teorie.
Esencja poglądów de Kerckhove’a znajduje się w jego dwóch, wydanych również w Polsce książkach – Powłoka kultury oraz Inteligencja otwarta. Pierwsza uzmysławia czytelnikom jak media elektroniczne rozszerzyły nie tylko nasz system nerwowy i nasze ciała, ale także naszą psychikę. Szczególnie prowokujące są teorie autora wywiedzione na podstawie doświadczeń kanadyjskiego psychologa behawiorysty, dyrektora Laboratorium Analizy Mediów w Simon Fraser w Vancouver – Stevena Kline’a, który wraz ze swoim bratem Robem wymyślił wyrafinowany system analizy ludzkich reakcji na pokazywane treści. Kline badał reakcje ludzi na reklamę i na podstawie sugestywnych eksperymentów dowodził, że pokazywane treści mają ogromny wpływ na nasz system nerwowy, ale co jeszcze istotniejsze na pokazywane obrazy żywo reaguje również nasz system neuromięśniowy. De Kerckhove pisze:
z doświadczenia wyciągnąłem dwa istotne wnioski: po pierwsze, że telewizja przemawia do ciała, a nie do umysłu. Drugi wniosek wynika ze stwierdzenia bezpośredniego wpływu ekranu wizyjnego na system nerwowy i emocje, podczas gdy wpływ na umysł jest niewielki. Oznacza to, że większa część przetwarzania informacji jest dokonywana na ekranie. Światło z ekranu telewizora nie jest dla naszych oczu światłem odbitym, kieruje się do nas prosto z ekranu i zmusza do reakcji, jak reflektor podczas przesłuchania na policji.
Co ciekawe Podobne badania przeprowadził Herbert E. Krugman, ale doszedł do diametralnie różnych wniosków. Posługując się elektro-encefalograficzną analizą mózgowych fal alfa i beta Krugman dowodzi, że telewizja jest rzeczywiście medium słabo angażującym, prawdopodobnie pięć razy mniej niż druk, jest także formą biernej recepcji, w przypadku której ilości informacji są bez wysiłku przekazywane do magazynu pamięci. Krugman odnotowuje, że telewizja generuje nieliczne spontaniczne myśli, ma słabe powiązania z treściami osobistego życia widzów i wywołuje nie uformowane, bezkształtne reakcje.
Hertha Sturm twierdzi, że umysł potrzebuje co najmniej pół sekundy, aby zapewnić odpowiednie zamknięcie dla złożonego bodźca. Według niej telewizja pozbawia widza tej możliwości. Sturm nazywa to zjawisko syndromem brakującej połowy sekundy (missing half-second). Tak więc Sturm ma prawdopodobnie rację sugerując, że programy telewizyjne mają celowy mechanizm, który zapobiega wyrażeniu reakcji, dzięki czemu stajemy się łatwymi ofiarami przekazów reklamowych.
De Kerckhove twierdzi, że podążamy naszym ciałem za akcją w telewizorze i imitujemy dziwne stany, aby lepiej je zinterpretować. Autor nazywa to podświadomym naśladownictwem mięśniowym (sub-muscularization effect) analogicznym do podświadomego naśladownictwa wokalnego (sub-vocalization) stosowanego przez osoby słabo czytające. W związku z tym, według autora Powłoki kultury – jak absurdalnie by to nie brzmiało – gwałt i przemoc pokazywana w telewizji dotyka nas fizycznie. W tej części swoich poglądów de Kerckhove opowiada się zdecydowanie za skrajnym determinizmem mediów.
W dalszej części książki autor porusza jeszcze wiele intrygujących zagadnień. Mnie jednak szczególnie zainteresowała zwłaszcza jedna idea, którą de Kerckhove szerzej przedstawił w swojej drugiej książce – Inteligencja otwarta. Chodzi mi mianowicie o przepowiednię na temat powstania w przyszłości zbiorowego umysłu, który rozszerzy możliwości każdego pojedynczego człowieka. Fundamentem tego „zbiorowego umysłu” ma być Internet:
Bez względu jednak na to, jak ją nazwiemy Siecią, Internetem czy Infostradą (teraz pewnie Web 2.0), wciąż zwiększająca się synergia sieciowych połączeń jest medium komunikacyjnym par excellence, które ustępuje tylko samemu językowi. Jest to więc najbardziej wszechogarniające, najbardziej nowoczesne i najbardziej skomplikowane, ale także najbardziej interesujące medium. Podczas gdy w tym olbrzymim zbiorze hipertekstu, multimediów, rzeczywistości wirtualnej, sieci neuronowych, cyfrowych agentów programowych i sztucznego życia, każde medium zmienia jakąś część naszego życia – nasze sposoby porozumiewania się pracy czy rozrywki – Sieć zmienia to wszystko na raz, a przy okazji wiele innych jeszcze rzeczy. Internet daje nam dostęp do quasiorganicznego środowiska milionów ludzkich umysłów pracujących jednocześnie nad wszystkim, z którego wszystko jest potencjalnie ważne dla wszystkich. Tę nową kategorię poznawczą określam mianem inteligencji otwartej.
Zacznę od banalnej konstatacji, że wszelkie wynalazki, nowe urządzenia oraz przełomowe technologie od zawsze fascynowały człowieka. Szczególną uwagę zwracały na siebie zwłaszcza te innowacje, które umożliwiały nowe sposoby komunikacji. Zazwyczaj każdej nowości towarzyszył niepokój i przekonanie, że od momentu pojawienia się danej innowacji świat już nigdy nie będzie taki sam (rzeczywiście w wielu przypadkach taki sam już nigdy nie był). Druk, telegraf, telefon, radio, telewizja, to tylko te najsłynniejsze.
Ostatnimi laty na topie jest Internet, o którym snuje się tyle samo wizji kasandrycznych, co optymistycznie utopijnych. Co więcej, nie tak dawno Sieć została szumnie upgrade’owana do wersji 2.0, ale ja nie o tym. Wróćmy do korzeni. Czytaj dalej »