Zacznę od banalnej konstatacji, że wszelkie wynalazki, nowe urządzenia oraz przełomowe technologie od zawsze fascynowały człowieka. Szczególną uwagę zwracały na siebie zwłaszcza te innowacje, które umożliwiały nowe sposoby komunikacji. Zazwyczaj każdej nowości towarzyszył niepokój i przekonanie, że od momentu pojawienia się danej innowacji świat już nigdy nie będzie taki sam (rzeczywiście w wielu przypadkach taki sam już nigdy nie był). Druk, telegraf, telefon, radio, telewizja, to tylko te najsłynniejsze.
Ostatnimi laty na topie jest Internet, o którym snuje się tyle samo wizji kasandrycznych, co optymistycznie utopijnych. Co więcej, nie tak dawno Sieć została szumnie upgrade’owana do wersji 2.0, ale ja nie o tym. Wróćmy do korzeni.
Jako pierwszy mediami zainteresował się Platon, który zauważył, że wcale nie jest obojętne, jakimi metodami (za pomocą jakich narzędzi) wyraża się myśli. Mimo, że Platon był wspaniałym pisarzem podchodził z głęboką nieufnością do pisma, jako medium. Platon twierdził, że pismo nie jest w stanie przekazać wiedzy i może być pomocne tylko tym, którzy już tę wiedzę posiadają. Nośnikiem prawdziwej wiedzy może być tylko człowiek posługujący się mową. W Fajdrosie czytamy:
naprawdę filozofem jest tylko ten, kto rzeczy najważniejszych nie powierza pismu, lecz wyłącznie przekazuje je ustnie.
Platon jako pierwszy zrozumiał, jak wielką moc ma informacja i dostęp do niej. Filozof uważał, że rozpowszechnienie niektórych informacji może być społecznie szkodliwe. Tutaj nasuwa się analogia ze współczesnymi władzami Chin (i jeszcze paru innych krajów), które dosłownie zrozumiały antyczny przekaz.
Zarówno Platon, jak i kilku innych współczesnych luminarzy uważają, że pewne zakresy wiedzy rezerwują tylko dla wybranych. Przedmiotem troski Platona były przede wszystkim najwyższe zasady rzeczywistości, oraz prawda i fałsz całego bytu W Liście VII Platon pisał, że wiedza zaczerpnięta z pism o tych rzeczach mogłaby wywołać w jednych:
niezasłużoną wzgardę dla tych spraw, drugich wzbiłoby w pychę i napełniło próżnością czczych wyobrażeń o sobie, że oto zdobyli już szczyt wiedzy.
A o co dbają dzisiejsze władze Chin i jak im w tym pomagają Yahoo!. Microsoft i Google można przeczytać tutaj (raport Amnesty International)
Paradoksalnie, Platon żył w czasach bardzo podobnych do naszych i dlatego jego uwagi na temat pisma są tak ważne dla współczesnej myśli medioznawczej. Antyczny filozof jako pierwszy zauważył coś, na co niespełna dwa i pół tysiące lat później zwrócił ponownie uwagę zapomniany już nieco filozof, dziś popularny tylko w Ameryce Południowej - Karol Marks we Wprowadzeniu do krytyki ekonomii politycznej pisał:
Każda mitologia przezwycięża, opanowuje i kształtuje siły natury w wyobraźni i za pomocą wyobraźni: znika więc z rzeczywistym opanowaniem tychże […] czy możliwy jest Achilles w połączeniu z prochem i ołowiem? Albo w ogóle Iliada z prasą drukarską czy zgoła maszyna drukarską? Czy nie zamilkną nieuchronnie pieśni, klechdy i muzy z wprowadzeniem prasy drukarskiej, czy więc nie znikną konieczne warunki poezji epickiej?
Za następnych sto lat Harold Innis i Marshall McLuhan (a za nimi całe legiony innych myślicieli, o których jeszcze będę tutaj przypominał) konstatowali podobnie, że pojawienie się nowej technologii (dziś szeroko rozumianego Internetu) głęboko przeobraża kulturę. Na oczach Platona powoli schodził na dalszy plan paradygmat oralny (bez lubieżnych skojarzeń), stopniowo wypierany przez bardzo ekspansywny paradygmat piśmienny. Giovanni Reale pisze:
Platon doświadczył zderzenia się obydwu typów kultury w sposób nadzwyczaj mocny, a w pewnym sensie wręcz ekstremalny. Z jednej strony miał za nauczyciela Sokratesa, który w sposób paradygmatyczny i w znaczeniu globalnym uosabiał model kultury oparty na przekazie ustnym. Z drugiej strony dobrze rozumiał żądania zwolenników kultury opartej na piśmie, a talent pisarski, którym był obdarzony, należy do największych w starożytności i we wszystkich epokach.
A co dziś dzieje się z dzisiejszym paradygmatem piśmiennym (czy wtórną oralnością w rozumieniu Waltera Onga), do którego zdążyliśmy sie już przyzwyczaić? Być może sukces serwisów YouTube i podobnych świadczy o tym, że raczej stopniowo zbliżamy się do paradygmatu audiowizulanego? To już jednak temat na zupełnie inną notkę.
1 komentarz
Śledź komentarze do tego wpisu
14 grudnia 2006 at 20:07
Pingback from 29,99 » Blog Archive » W klatce nowych mediów